imieninowo ale dramatycznie
Jeszcze zanim poszedłem do pracy w dniu wczorajszym Daria zaczęła dziwnie pociągać nosem. Dramat rozpoczął się jednak dopiero w okolicach godziny 20tej, gdy Silvija po wykąpaniu Darii zauważyła ukrywaną pół dnia przez dziecko przyczynę pociągania:
Była to nadłamana końcówka kredki swiecowej głęboko w nosie Darii. Maleństwo nie chcialo się przyznać że źle zrobiło, bo już wczesniej miała jasno powiedziane co myslimy o wkładaniu kredek do nosa. Siedziała więc cicho pół dnia. Gdy juz wyszło na jaw że kredka jest, gdzie jest, jak długo jest, postanowiła nie dopuscić do jej usunięcia. Płacz trwał przez godzinę, aż Silviji udało się uspić Łobuza. Przez nastepną godzinę Dramat trwał dalej. Sól morska, próby wyciagnięcia patyczkiem, fifką, gruszką, ani niczym innym nie skutkowały. Na szczęscie zmęczona Daria obudziła się tylko raz w trakcie zabiegów. Patyczkowi pomogła dopiero masć arnikowa. Cała akcja trwała ponad 2 godziny. Silvija się strasznie umęczyła, ale udało się... do następnej kredki swiecowej:-)
Tymczasem dzis Daria przejęła kredki, których tata nie otworzył gdy je dostał w podstawowce. Nowe-stare swiecowe kredki... malowane jak ta lala, juz takich nie robią:-)



2 komentarze:
niezła przygoda! aż mi zmroziła krew w żyłach!
Dokładnie! Jak wróciłem do domu to już było po wszystkim, ale Silvija cały czas roztrzęsiona była... teraz się śmiejemy z tego, ale czujność musi być!
Prześlij komentarz