Taaaak.... Święta i czas wolny od pracy z nimi związany jak zawsze upływa w mgnieniu oka. Szczególnie gdy wypełniony po brzegi:)
W sobotę Wigilia Wigilii w Łodzi Kaliskiej. Spotkaliśmy się aby dokonać dewirtualizacji znajomości:) Było bardzo fajnie: Ania, Agata z Jesperem, Marcin, Szymon, Alicja z Tomkiem, Sylwia z Johnem... no i oczywiście Magda, której nikt nie poznał (nawet Ci, co znają ją od dawna;-) ). Piwko się polało, czipsy się jadło, pizze się jadło (jak się miało miejsce). Było miło i trzeba koniecznie powtórzyć!
(czekamy na zdjęcia:-) )
W niedzielę Wigilia. Spędziliśmy ten dzień z Ireną i Denisem... i też było miło... oczywiście miało miejsce obowiązkowe obżarstwo świąteczne, oczywiście potrawy pozostawały, oczywiście były MAKIEŁKI:) Kto nie wie jak smakują makiełki z bułką (nie z kluskami) niech żałuje! Nie wie co traci! A Wigilię też trzeba powtórzyć... za rok. Szkoda tylko że nie ma już Dziadka i że Babcia nie mogła z nami tego dnia spędzić, ale zobaczyliśmy się z Nią w 2gie Święto.


W poniedziałek
Pierwsze Święto. Gościliśmy Edytę,
Rafała i ich roczną córeczkę Ulę. Potrawy, a jakże, wigilijne:) Whisky się lała, piwo się lało, martini się lało, się jarało, się działo... dzieci pomimo różnicy wieku nawiązały jakiś kontakt. Było miło... trzeba powtórzyć:-)
Wtorek -
Drugie Święto. Tego dnia byliśmy wraz z Babcią zaproszeni do Ireny i Denisa. Pyszna
riblja čorba, czyli ostra zupa rybna rozpoczęła ucztę... potem były inne smaczne cudeńka i słodkości. Trzeba powtórzyć, bo było bardzo miło...
...i się skończyło. Dziś znowu do pracy... na 3 dni:-)
Szczęśliwego Nowego 2007 Roku!!!