21 października 2006

winiunio c.d.

Minęły 2 tygodnie od kiedy nastawione zostały owoce aronii i napełniony balon miksturą ryżowo-rodzynkową. W międzyczasie aronie w wiadrach pęczniały i pieniły się jakby chciały się wydostać, a ryż wesoło i burzliwie fermentował.
Dziś nadszedł Ten Dzień.
Zgodnie z przepisami odczekałem 2-5 dni po zakończeniu burzliwej fermentacji ryżu oraz tydzień-dwa od nastawienia aronii. Cieszę się, że zbiegło się to w czasie i można było dalsze czynności wykonać jednego dnia...
...a zaczęło się od ręcznego wyciskania soku z przefermentowanych owoców (8,5kg)... po godzinie było po wszystkim. Gdy Daria poszła spać wlaliśmy sok z aronii do pustego balonu, a do wina ryżowego rozpuszczony cukier. Tu małe odstępstwo od przepisu. Zbyt mały balon uniemożliwił dodanie przewidzianej porcji... zmieściła się dokładnie połowa z 3 litrów wody i kilograma cukru.
Teraz trwa bulgotanie i oby tak dalej.
Zgodnie z planem 2 grudnia (tj. za 6 tygodni) pierwszy zlew znad osadu:-)

2 komentarze:

ania pisze...

to jak przyjade na swieta , moze wypijemy za Sw; Mikolaja ;)

GonsioR pisze...

:-) wino ryżowe powinno juz się nadawać :-D